tarcze do drewna na ścianach
Szczerze przyznam, że przez długi czas miałem dwie lewe ręce, jeśli chodzi o jakiekolwiek sprawy związane z pracami ręcznymi. Moi znajomi nie dawali mi do ręki nawet młotka. Bali się, że nie dość, że mogę sobie zrobić krzywdę, to na pewno wypuszczę go z ręki i zbiję najbliższą szybę. Tym bardziej kiedy pojechaliśmy na działkę do naszego nowo-poznanego znajomego z pracy bali się dać mi do ręki siekierę by przygotować drewno na ognisko. Nie mając co ze sobą zrobić zacząłem zwiedzać dom Tomka - bo tak miał na imię nasz nowy znajomy i życzliwy gospodarz. Okazało się, że w budynku, w którym, jak wszyscy oceniliśmy, powinien być garaż, Tomek urządził swoją pracownię. W jednym kącie stały niedokończone rzeźby z drewna. W drugim znajdowało się prawie gotowe finezyjnie zdobione krzesło. Na ścianach wisiały tarcze do drewna. To w jaki sposób prezentowały się tarcze do drewna nie jednego przyprawiłby o dreszcze. Wyobraźcie sobie - jesteście zaproszeni na weekend do domu człowieka, które dopiero co poznaliście w hermetycznym środowisku korporacji i na ścianie w jego domu znajdujecie widzicie śmiercionośne narzędzia. Tarcze do drewna wyglądały dla mnie naprawdę przerażająco. Na szczęście Tomek był takim miłym człowiekiem, że jakiekolwiek obawy były zupełnie niczym nie uzasadnione. Zresztą to on - jak się później okazało - był osobą, która zaszczepiła we mnie pasję do pracy w drewnie.
Opinie salonu: